Środa dzień loda

Jak to jest prowadzić najnudniejszy blog w całej blogosferze? Całkiem, całkiem, nie narzekam, ale dzięki, że pytacie.

Na zegarze godzina 20:20, a ja leżę w łóżku w mojej ulubionej piżamie i próbuję czytać Labirynt duchów. Jestem na 186. stronie, ale idzie mi ciężko. Ten język… To już chyba nie moja bajka. Drach Twardocha napisany jest zdecydowanie przystępniejszym stylem, takim trochę w moim guście. I teraz nie wiem, co czytać, bo rozpoczęłam obie powieści, a i tak najchętniej poczytałabym Sami-Wiecie-Co o Sami-Wiecie-Kim. No i niedawno kupiłam w Biedronce (a może w Lidlu? nie pamiętam) Ludzi na drzewach Yanagihary, ale nie skończyłam jeszcze Małego życia. O innych rozpoczętych książkach nie będę nawet wspominać, bo w zasadzie po co, wszyscy  i tak wiedzą, jak jest.

Muzycznie nadal jest ze mną do bani i Tajemnice lasu – mimo fajnej obsady – wyłączyłam dokładnie po 12. minutach, czyli w momencie, gdy skończyła się pięćdziesiąta trzecia wybrzmiała do tej pory piosenka, a Johnny Depp szykował się do kolejnego wycia. Nie, nie, nie i jeszcze raz: nie. Obejrzałam za to Skazanych na Shawshank, uwielbiam!

Na domiar złego mało mi zmian i za dwa tygodnie znów idę do fryzjera. Tak się cieszę, że wróciła mi dawna śmiałość i już nie boję się podciąć końcówek o więcej niż 2 centymetry, żeby nie wzbudzać zainteresowania. Dziś mogłabym przefarbować się na różowo i miałabym głęboko w nosie reakcje innych ludzi. Fajne, stare uczucie! Tak więc niedługo kolejna upragniona od dawna zmiana. Chyba znów zaczynam być kobietą.

No tak, ale żeby faktycznie znów nią być, dobrze byłoby ogolić nogi. I nie tylko… W końcu poczułam wiosnę, więc pora się odchwaszczyć! W dodatku prócz jednej muchy namierzyłam jeszcze dwa komary i jedną ćmę. Czyli trzeba przeprosić się z maszynką, ech.

Co tam jeszcze? Mąż pojechał na trening MMA, a ja mam cichą nadzieję, że role się nie odwrócą i to nie ja będę teraz workiem treningowym, ciekawe.

Koleżanka kupiła dom za 400 tysięcy złotych i stwierdziła, że już ją nie cieszy, chociaż nie został jeszcze położony dach. A to pech!

Tyle na dziś, idę dołożyć do pieca, bo coś marnie z tą wiosną, chociaż miało być tak pięknie.

Reklamy